O autorze
O SOBIE:

Nazywam się Katarzyna Rychlewska, znajomi mówią mi Kate. W 2008 roku postanowiłam odejść z korporacji i otworzyć własny butik z unikatową biżuterią, którą wybieram osobiście jeżdżąc po całym świecie. Historie tych niekiedy pojedynczych egzemplarzy opowiadam później swoim klientkom, które dzielą moje wyjątkowo osobiste podejście do każdej ozdoby. Tak naprawdę to nie chciałam tworzyć kolejnego butiku z biżuterią, ale magiczne miejsce dla kobiet, które pragną się otworzyć na nowe. Nazwałam je Kate&Kate, bo każda kobieta ma podwójne oblicze...

Stworzyłam także koncept Slow Wear – w końcu mamy slow food, więc czemu nie wprowadzić podobnych wartości do garderoby? Uczę, że dodatki nie są wyłącznie akcesoriami, które uzupełniają strój, lecz mogą stać się talizmanami, które wydobędą twoją prawdziwą osobowość. Nigdy nie sprzedam biżuterii klientce, jeśli wiem że wyląduje ona na dnie szuflady.

Organizuję warsztaty Slow Wear dla firm (grupy do 10 osób), albo zapraszam do butiku na godzinne konsultacje indywidualne o tym jak stylizować wygląd poprzez dodatki.

Powołałam również Akademię Kate&Kate, w ramach której zachęcam do uprawiania sportu. Zajęcia są otwarte dla wszystkich pań, które chcą wzmocnić kondycję i siłę biegową. Stworzyłam też pierwszą w Polsce grupę triathlonową kobiet.

Za biznesowe osiągnięcia oraz działalność społeczną zostałam w sierpniu br. nominowana do tytułu Ambasadora Przedsiębiorczości Kobiet w Polsce.

Sama byłam kiedyś niezwykle poukładana. Ukończyłam ekonomię na UW, po czym przepracowałam kilkanaście lat w działach marketingu międzynarodowych korporacji. Ale pewnego dnia zorientowałam się, że mam trzy spódniczki do tenisa o identycznym kroju, tylko w różnych odcieniach. Poczułam, że się duszę i muszę coś zmienić...

W ciągu tygodnia wystawiłam swoje mieszkanie na sprzedaż i pojechałam do Libanu. Odkryłam tam rzemieślników, którzy tworzą cudowną, kolorową biżuterię. Potem była Florencja. Przywiozłam do Polski wspaniałe ozdoby. Następnie wynajęłam pomieszczenie na butik w warszawskiej kamienicy. Za dwiema bramami, przy fontannie. Znajomi pukali się w czoło: Chcesz otworzyć sklep w miejscu, do którego tak trudno dotrzeć? Owszem, moje podejście do biznesu bywa irracjonalne, ale może dzięki temu właśnie udało mi się przekonać największych projektantów z całego świata aby wystawiali się właśnie u mnie?

Luz de luxe, czyli luksusowa biżuteria na sportowo

Kolekcja Fenty&Puma sezon jesień/zima 2016, źródło: vogue.com. Kolczyki Oscar de la Renta
Kolekcja Fenty&Puma sezon jesień/zima 2016, źródło: vogue.com. Kolczyki Oscar de la Renta Kate&Kate
Złote kolczyki z wizerunkiem antycznej bogini założone do… sportowej bluzy? W dodatku kolczyki sygnowane nazwiskiem Oscar de la Renta?? Jeśli uważasz to za awangardę, przypomnij sobie co wyczyniała Carrie Bradshaw w „Seksie w Wielkim Mieście”. We wspaniałym i lekkim stylu miksowała rzeczy drogie i wytworne z ciuchami na luzie, w których czuła się po prostu sobą.

Wyobraź sobie, że idziesz do znajomych na kolację ubrana w niby prosty, casualowy zestaw: dżinsy plus dzianina. Ale w uszach masz coś, co natychmiast zwraca uwagę i „robi” cały strój. W takich kolczykach to po prostu nic dodać, nic ująć. Wyglądasz jak milion dolarów!Dodatkowo w tym sezonie projektanci mody zgodnie uznali, że stroje sportowe są trės, trės chic. A zwłaszcza dresy i bluzy z kapturem.
Wyobraź sobie kolczyki niczym z obrazu Klimta: inkrustowane kryształkami układającymi się w motywy roślinne, które zakładasz do… obszernej bluzy i satynowych szortów. Carrie byłaby z Ciebie dumna!
Taki eklektyczny miks jest dowodem Twojej wyobraźni i odwagi, a także luzu – a dopiero gdy jesteśmy w pełni wyluzowane, możemy być w stu procentach atrakcyjne i sexy. Zresztą Carrie wie, że look „prawdziwej fashionistki” tworzą dodatki, właśnie - oryginalna biżuteria, buty i torebka…
Takie wyraziste akcesoria należy przełamać czymś prostym i mniej wyjściowym – nie chcemy przecież wyglądać, jakbyśmy się za mocno starały!
Wrzućmy na luz, zwłaszcza po pracy, gdy wychodzimy z przyjaciółmi. Przecież wtedy właśnie jest czas na to, aby się odprężyć i dobrze czuć! A czyż nie jest tak, że – powiedzmy sobie szczerze - w dresowych ubraniach czujemy się najlepiej? I jeśli podrasujemy taki „naturalny” strój zjawiskową biżuterią od Oscara de la Renty, możemy być spokojne: nikt nie odmówi nam stylu, ba! będą nas naśladować ;)
POLUB NAS NA FACEBOOKU
  • ZOBACZ TAKŻE:
  • Moda
Trwa ładowanie komentarzy...